czwartek, 29 września 2011

nieokreślność.

Będąc niemym świadkiem smutnych historii mających miejsce w ostatnim czasie, czuję się wręcz upoważniona do przesłuchiwania najbardziej nostalgicznych utworów muzycznych, jakimi dysponuję. Niespodziewane chwyty za serce, niebezpieczne wywroty żołądka towarzyszą mi nieustannie w trakcie wyrywania nie do końca zapisanej kartki. Gnę ją i mnę na przemian ze złością, żalem, zazdrością, wyrzucam za siebie, gdzieś w eter. I przed nadejściem rozgoryczenia tuż po tym, jak utracę tę historię, żałuję każdego postawionego kroku, a także tego, że nie dane jest mi stawiać następnych. I z klifu moich marzeń niespełnionych obrywają się kolejne pragnienia nadzieje i roztrzaskują się i toną i budzą się w lodowatym przeszywającym do szpiku teraz. "Jesteś jedną z nici, którymi szyte jest moje serce." Leżę kamieniem, na płasko, pod krzyżem, a z cieżkich chmur spadają winnym deszczem w moje włosy wybite zęby i obcięte paznokcie. Bal urządziły na górze szczerbate kreatury upijając się niepowodzeniem i tylko czerwone balony jeszcze lecą w dół. Ostatnie źdźbło trawy służy za zjeżdżalnię małym diabłom, o wracajcie do mnie, wypalcie moje powieki, bym już nie czuć, ale choć zapatrzeć się mogła. Pięści zanurzonych, wwierconych już od urodzenia w suchą ziemię, przeistoczonych w macki, jestem korzeniem, a mój świat zakwita pod piachem. Dość przegniłych oddechów, powietrze też już zgasło. Jesień niesie okurzony okruch razowego chleba.

z góry
na pazury
trzask pstrokaty
cztery oderwane łapy.

Jak niemowa, chcąca jednym tchnieniem wyśpiewać ci cały świat.

1 komentarz: