Po zakochanym człowieku widać, że jest zakochany. Widać po stopach, które potykają się o paproszek, który zdaje się leżał na podłodze od zawsze. Widać po kolanach, które uginają się pod ciężarem nawet najbardziej niewinnych myśli. Widać po brzuchu, w środku którego motyle urządziły sobie niezłą libację. Widać po zniecierpliwionych palcach, paznokciach wystukujących rytm jego ulubionej piosenki, dłoniach, pod którymi go brakuje. Widać po zagubionej w obłoku, przeciążonej sześćdziesięcioma ośmioma kilogramami głowie. Widać, po spierzchniętych ustach, stale przygryzanych, w celu odtworzenia deikatnego mrowienia. Widać po nosie nerwowo rejestrującym okoliczne zapachy. Widać po oczach, które jakby wyjete z innej rzeczywistości oglądają wnętrze głowy, nie to co na zewnątrz jej. Widać, że ta kalka człowieka jest zakochana.
Małgorzata usiadła obok na łososiowej kanapie, wwiercając w moje oczy swoje, smutne jak nigdy dotąd.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz