To, co miało mi sprawić najwięcej radości stało się najmniej wyczekiwaną okolicznością najbliższych dni. Przykrym obowiązkiem, który jest się zmuszonym wypełnić. Czarkę przelać.
*
Tymczasem Wielki Bal zbliża się Wielkimi krokami. Ręce zaczynają mi wilgotnieć, żołądek wywraca się 'na lewą' stronę, w gardle zbyt szybko wysycha ślina. Mimo to obaw brak; równowaga cieczy zostanie zachowana, może nawet przekroczona.
Więcej piwa! Czas utopić te motyle.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz