Dane:
Mężczyzna A
i
Mężczyzna B
Mężczyzna A usiadł. Stanowczo, bo to chciał zrobić.
Mężczyzna B usiadł też. Ale lżej. Jakby się wahał, czy aby na pewno tego chce.
Mężczyzna A otworzył książkę, wyjął z niej zakładkę, docisnął dłonią kartki i zaczął czytać.
Mężczyzna B zawiesił oczy w martwym punkcie, trzymając książkę w ręku, delikatnie gładził kciukiem miękką okładkę.
Mężczyzna A po minucie zwilżył językiem wskazujący palec, przewrócił kartkę i z uwagą śledził dalsze losy bohatera.
Mężczyzna B ocknął się, jakby sam w duchu mówił do siebie "weź się w garść, zrób to wreszcie", otworzył książkę i zaczął ją wertować od przedniej, do tylnej części okładki. Wachlując się takowym wiatereczkiem, uniósł kąciki ust, najpierw nieznacznie, potem śmielej, aż w końcu szczerze uśmiechnął się prawdopodobnie do przewracających się kartek.
Mężczyzna A przygryzł lekko dolną wargę i zmarszczył brwi. Założył prawą nogę na lewą, na nich położył książkę i pochylił się nad nią tak, że wydawało się jakby miał chęć wskoczyć między linijki tekstu.
Mężczyzna B zatrzymał się w końcu przy rozdziale I i zaczął czytać. Pierwsza linijka z głowy. Druga też, ale do połowy. Czwarta linijka. I znowu pierwsza. Chrząknął lekko, wyprostował się i zaczął czytać od początku. Wbił oczy w pierwsze zdanie.
Może wróć już do niej, co? Zakochani nie mogą czytać książek.
A Tobie, Mężczyzno A, życzę, byś kiedykolwiek był w stanie stać się Mężczyzną B.
-Gdzie mam Cię szukać? Jak mam Cię odnaleźć? -zapytała.
-Odnajdziesz mnie nie przy pomocy oczu.
Taki oto dialog wyśnił się pewnej nocy, takiej jak wszystkie. Niczym podrzędna, zapomniana wymiana zdań Gwynplaine'a i Dei, którą autorzy wykreślili ze scenariusza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz