wiesz, robi się zimno.
wszystko powoli umiera,
by nie odrodzić się na nowo.
boję się, że zmarznę.
naprawdę, bardzo się boję.
stąpam. wydłubuję siarkę spod paznokci u stóp. piekielne zapałki. przecież w niebie też palą się świece. wpatruję się w zrozpaczone niebo i wciąż mam wrażenie, że coś mi umknęło. nieznacznie. opatrznie. gwiazdozbiór wielkiej kurwy. wróżyć z czegoś takiego nie sposób. nie mam dłoni. drapię się samymi paznokciami, z głowy odpadają łuski. łupinki orzechów. płynę w takiej, w dzień jak codzień i wtedy zaczynam myśleć o tobie. wszystko przed nami. rozpościera się czerwony dywan, ptaszki wydziobują z niego okruszki. i gdzie my teraz pójdziemy? na pewno nie do kina. odpalam kolejną zapałkę i myślę 'a niech stracę'. gdzieś na bitumicznej drodze narysowałam ci drogowskaz. i tak ze dwadzieścia razy! Teraz będzie raz. dla nas. razrazraz dwa trzy. gonisz ty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz